Wczoraj brałem udział, a dokładnie czynnie oglądałem i dopingowałem muzyków na piątym festiwalu "Solo życia", którego twórcą i dobrym duchem jest Mietek Jurecki " a organizuje tę imprezę "Stowarzyszenie na rzecz wspierania młodzieży uzdolnionej muzycznie". Koncert z Jureckim prowadził przezabawny, "legendarny" Jan Chojnacki. O główną nagrodę (1000 Euro) walczyło siedmiu gitarzystów - instrumentalistów (jeden skrzypek elektryczny). Wszyscy finaliści musieli wykonać jak najlepszą solówkę, do tego samego podkładu muzycznego. Wygrał 18-sto letni gitarzysta z Ryk, Bartosz Pawlik.
niedziela, 27 września 2009
środa, 16 września 2009
LIVING COLOUR - nareszcie nowa płyta!!!

Kazali Panowie poczekać ładnych parę lat. Poprzedni album grupy Collideoscope ukazał się w 2003 roku - przez kilka lat intensywnie koncertowali, aby przypomnieć o sobie (w 1993 ukazał się album Stain - po nim zespół się rozpadł) - nie było ich razem na scenie prawie 10 lat. Od 15.09.2009 r. dostępny jest nowy album The Chair in the Doorway. To genialna płyta, zawierająca w sobie to co najlepsze w Living. Płyta jest o wiele lepsza od Collideoscope, jest zdecydowanie cięższa w brzmieniu od poprzedniczki. Album otwiera rozpędzony Burning Bridges. Miażdżą riffami kolejne The Chair i Decadance, a przywodzi na pamięć wczesne nagrania Living Colour Young Man. Method trzyma przy głośnikach niesamowitym klimatem, potem jest idealny wręcz na radiowy singiel, bardzo nośny Behind the Sun. Jako siódmy na płycie pojawia się Bless those (Little Annie's prayer) - prawie bluesowy numer ze znakomitą solówką Vernona Reid-a i ciężkim zakończeniem. Hard Times poprostu wgniata w fotel, zupelnie inny stylistycznie jest That's what you taught me, najlżejszy na całej płycie. Po nim funkowo-metalowy walec Out of my mind ze wspaniałym rifem i wokalem Corey-a Glowera przechodzącym w przejmujący wrzask. Not Tomorrow osnute jest na bluesowym motywie gitar, który prawie jak samplowany fragment utrzymuje się przez cały utwór. Płytę zamyka rock n roll-owy Asshole ;-). Całość jest wspaniałą ucztą z mieszanki heavy metalu, rocka, free jazzu i funky. Cieszę się, że Panowie wrócili do grania razem pod szyldem Living Colour bo po tej płycie widać, że mają jeszcze wiele do zaoferowania fanom.
http://www.myspace.com/livingcolourmusic
wtorek, 15 września 2009
Zahipnotyzował mnie Brian Eno i David Byrne albumem Everything That Happens Will Happen Today
Po albumie Johna Frusciante The Empyrean, płyta Everything That Happens Will Happen Today Brian Eno i Davida Byrne-a jest kolejną od której nie mogę się oderwać. Znakomita rzecz wydana w 2008 roku, a dopiero teraz przeze mnie odkryta.
Brian Eno kiedyś członek Roxy Music, multiinstrumentalista, prekursor ambientu i jeden z najbardziej wziętych producentów oraz David Byrne, lider nowojorskiej grupy Talking Heads, której producentem w jej najlepszym okresie był też Brian Eno, zrealizowali ciepłą, pogodną, pełną świetnych melodii płytę. Bez ironii w tekstach, z pozytywnym przekazem. Everything That Happens Will Happen Today zaskakuje prostotą elektroniczno-akustycznego grania. Panowie nie gonią za panującymi trendami, oni juz nic nie muszą udowadniać. A muzyka z płyty snuje się jak ciepły wiatr, unosi słuchacza jak spokojnie falująca woda.
Lista utworów:
1 Home
2 My Big Nurse
3 I Feel My Stuff
4 Everything That Happens
5 Life Is Long
6 The River
7 Strange Overtones
8 Wanted for Life
9 One Fine Day
10 Poor Boy
11 The Lighthouse
środa, 9 września 2009
John Lennon żyje!!! 09.09.09 Release
Dzisiejszy dzień jest magiczny w związku z wydaniem 14 zremasterowanych albumów The Beatles i nie ważne czy zrobiła to wytwórnia dla zarobienia pieniędzy czy jest to tylko promocja nowej gry komputerowej. Ważne, że został przypomniany największy band świata i wspaniała muzyka. Jak mówią niektórzy: "po The Beatles w muzyce nie pojawiło się nic nowego, nic odkrywczego."

środa, 19 sierpnia 2009
Love Is Blindness
Jeszcze w ramach drobnej subskrypcji do U2 jedna z tych piosenek, które wywołują u mnie ciarki na plecach (dodatkowo ta kręconca się czarna płyta - ehh...).
czwartek, 6 sierpnia 2009
Jack White, Alison Mosshart i Karen Lee Orzołek
Pozwolę sobie napisać parę słów i tym samym przedstawić zainteresowanym trzy postacie i co za tym idzie trzy klimaty, w których lubię w tej chwili się zanurzać - właściwie słucham ich na przemian i na okrągło.
Jack White czyli John Anthony Gillis, rocznik 1975 - matka Jack-a pochodzi z Polski, babka mieszkała w Krakowie. White często podkreśla swoje polskie korzenie. Jack White to wiadomo przede wszystkim grupa The White Stripes (1996), później założony z przyjaciółmi The Raconteurs (2005), a w tym roku The Dead Weather (2009). Jak widać Jack nie może obyć się bez muzyki i ma milion pomysłów na minutę i chwała mu za to. Wielbię The White Stripes, podobają mi się nagrania The Racontures, ale to co zrobił White z Dead Weather wpiło mnie w ziemię - niesamowita muzyka. Wspaniale Jack radzi sobie na bębnach - no i ta zjawiskowa wokalistka Alison Mosshart z The Kills w The Dead Weather. Album "Horehound" robi niesamowite wrażenie i słucha się go z zapartym tchem.
Alison Mosshart, rocznik 1978 - wokalistka The Kills i The Dead Weather i właśnie jej masierzystej formacji (The Kills) zacząłem słuchać dzięki White-owi. The Kills i szczególnie ich debiutancki album "Keep on Your Mean Side" również zakręcili moją głową i zawładnęli moim muzycznym światem.
Karen Lee Orzołek czyli Karen O, rocznik 1978 - kolejny polonus w zestawieniu, matka jej jest Koreanką a ojciec Polakiem. W roku 2001 z dwoma facetami założyła formację Yeah Yeah Yeahs. Ja i mój odtwarzacz jesteśmy w tej chwili pod wpływem ich ostatniej płyty zatytułowanej "It's Blitz!". Polecam!
Dziś w Chorzowie U2 i New Year's Day!!!
Dziś koncert jednej z tych nie do zdarcia kapel (choć dla mnie Panowie nagrywanie świetnych numerów w swoim stylu zakończyli na "Achtung Baby") - U2 zagra na chorzowskim stadionie. Zazdroszczę i gratuluję wszystkim, którzy znaleźli czas i fundusze i mogą uczestniczyć w tym święcie muzyki rockowej.
Przy okazji polecam wszystkim fanom i nie fanom U2 płytę "In the Name of Love - Africa Celebrates U2". Jest to znakomity materiał łaczący ze sobą brzmienia i klimat Afryki z kompozycjami U2.
http://www.myspace.com/africacelebratesu2
Poniżej jeszcze fragment koncertu U2 z Dublina z 27 lipca 2009 r.




