niedziela, 7 marca 2010

Rush - najważniejszy zespół na świecie...

...oczywiście dla mnie, ale nie tylko bo kanadyjczycy mają miliony fanów na całym świecie i to mimo to, iż mało grało ich MTV (teraz wcale), rzadko grana jest ich muzyka w stacjach radiowych (wyjątek stanowi Trójka i Antyradio oraz rozgłośnie kanadyjskie) i na dodatek nie robią wokół siebie prywatnie żadnego szumu. Są świetnymi instrumentalistami i wspaniałymi ludźmi, od lat nagrywają doskonałe albumy. Wierni fani uważają Rush za twórców (soundtrack of my life) czyli scieżki dźwiękowej do swojego życia.
Zespół powstał w 1968 roku w Willowdale, Toronto. Zadebiutował pierwszym albumem w 1974 roku. Przez ten czas wydali 26 płyt, a w tym 7 albumów koncertowych.
Moja przygoda z Rush rozpoczęła się w roku 1987 lub 88 w piwnicach nowiutkiego wówczas domu kultury w Węgrowie. Cotygodniowe wieczory płytowe organizował tam Leszek Rzepka (nie powinien się obrazić za cytowanie tu jego nazwiska, bo to co robił to była wielka rzecz i chwała mu za to). Przywoził on z Warszawy z wypożyczalni płyt CD Digital na Al. Jerozolimskich 2 w Warszawie, a nie było wtedy jeszcze mp3, internetu, a i cd nie każdy miał (sam mam jeszcze kilka ich katalogów), tak więc przywoził płyty cd zespołów wartych zaprezentowania młodzieży z 12 tysięcznego miasteczka. Ja zapamiętałem z tych wieczorów przyciemnione światła, świece i herbatę na stolikach i muzykę... muzykę Jethro Tull, Tangerine Dream i oczywiście Rush. Pan Leszek nie mógł lepiej wybrać - przywiózł płytę ołtarz, opus magnum grupy czyli album Moving Pictures.