czwartek, 12 kwietnia 2012

Nowy album Rush w czerwcu.

Zespół Rush podał więcej szczegółów związanych z albumem "Clockwork Angels". Album ukaże się 12 czerwca 2012 roku, zaś 19 kwietnia do radia trafi nowy singiel pt.: "HEADLONG FLIGHT".

piątek, 6 kwietnia 2012

Trójka jest jak dom (1 kwietnia 2012 - 50-te urodziny Programu Trzeciego Polskiego Radia)




Trójka jest jak dom” – to są słowa Pana Piotra Kaczkowskiego, ikony muzycznego radia.

Dla mnie Trójka to też swego rodzaju dom w domu, a fani stacji są moją rodziną. Nie jesteśmy bezkrytyczni dla naszej Trójki, ale bardzo ją kochamy. Co powoduje to uwielbienie?

Mnie przy Trójce trzyma doskonała jakość audycji, tych codziennych i tych autorskich. Trójka doskonale równoważy w sobie radio „mówiące” z „grającym”. W audycjach muzycznych, które są jej największym atutem od wielu lat, ważne jest też słowo mówione, umiejętność opowiadania o muzyce, o jej historii. Natomiast w audycjach, których nacisk położony jest na rozmowę lub przekaz tekstu występuje doskonale dopasowana muzyka. Cieszę się, że udaje się Trójce „uciekać” od formy radia z dzienną, zaplanowaną z góry playlistą – sprawia to, że radio jest żywe. Ważny jest, w związku z powyższym również kontakt ze słuchaczami, który tylko Trójka ma na tak fenomenalnym poziomie. Mimo zalewu listów, maili, redaktorzy prowadząc swoje programy znajdują czas na odpisywanie na mail-e lub odpowiadanie na nie na antenie. Może to kogoś zdziwi, ale zawsze bardzo się cieszę z maila od Pana Piotra Barona, Artura Orzecha czy Marka Niedźwieckiego. Przez 30 lat świadomego obcowania z medium jakim jest radio znalazłem sam lub dzięki swoim znajomym wiele wspaniałych pojedynczych audycji na falach innych stacji, ale to do Trójki zawsze wracałem. Trójkę włączam zaraz po przebudzeniu się, to trójkowe audycje najczęściej „nie pozwalają” mi zasnąć (co denerwuje się od czasu do czasu moją familię) i muzyka z Trójki kołysze mnie do snu. To magiczne działanie Programu Trzeciego bierze się z pewnością stąd, że w samej stacji, jej studiach, panuje między ludźmi przyjacielska atmosfera (wiem to póki co z anteny i z opowieści), nie ma rywalizacji polegającej na wzajemnym „podgryzaniu się”, a jest wiele miejsca na wzajemną pomoc i wspieranie się i oby tak było dalej. Życzę Tójce na jej nowe półwiecze wielu wspaniałych słuchaczy – bez nich nie byłoby radia oraz wielu wspaniałych prowadzących audycje – żeby z otwartymi głowami wyszukiwali dla słuchaczy wiele wspaniałych dźwięków i tematów.

Jeszcze tak w ramach postscriptum moje ulubione trójkowe programy (kolejność alfabetyczna :) ): Ciemna Strona Mocy, Dobronocka, Lista osobista, Lista Przebojów Programu Trzeciego, Manniak po ciemku, Markomania, Minimax, Noc Muzycznych Pejzaży, Ossobliwości Muzyczne, Piosenki bez granic, Raport o stanie świata, Zaraz wracam. Tych audycji słucham w miarę regularnie – chciałbym jeszcze dodać 3 wymiary gitary i Mikrokosmos, których jeśli słucham to niezbyt często, pierwszej jeszcze nie mogę, a drugiej z regóły już nie mogę. Oj, chciałoby się wszystkie swoje ulubione programy wpakować w 48 godzin od piątku do niedzieli – wtedy od piątkowego popołudnia murem siedziałbym przy radiu. Dobrze, że są ludzie z trójkowej rodziny, którzy nagrywają audycje i dzielą się nimi.

Cieszy mnie to, że niedziela 1-go kwietnia była tylko inauguracją obchodów 50-lecia Trójki i świetować stacja będzie również ze słuchaczami podczas dni otwartych.

niedziela, 26 lutego 2012

MECH - ZWO


















Nowy album kapeli Mech pt. ZWO to najlepsza polska rockowa płyta tego roku. Wdziera się pod czaszkę od pierwszego utworu Grzech Wiara Lek odgłosami jak z kuźni Hefajstosa. Świetny riff i wgniatająca w ziemię sekcja rytmiczna. Ciekawy tekst i przeżywający drugie narodziny ze swoją kapelą Maciej Januszko, który wydaje się być teraz o wiele lepszym wokalistą niż na początku lat osiemdziesiątych, a może po prostu mocna hardrockowa stylistyka lepiej pasuje do jego głosu. Pan Maciej Januszko z pewnością czuje się doskonale kierując takim ciężkim Mech-a-czołgiem. Ale wróćmy do roku 2004 kiedy Maciej Januszko zachęcony i zmotywowany przez Jurka Owsiaka i Janusza „Kosę” Kosińskiego postanowił reaktywować zespół po około 17 latach od zawieszenia działalności. Tak – Mech, albo Zjednoczone Siły Natury "Mech" przed rozwiązaniem w 1987 roku miał już za sobą 10-cio letnią działalność i dwie „czarne jak noc” bo winylowe płyty ( Bluffmania i Tasmania ) w dorobku. Zespół w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych był kapelą grającą rocka progresywnego, a Maciej Januszko był w tym okresie basistą i wokalistą wespół ze współzałożycielem kapeli Robertem Milewskim, który grał na instrumentach klawiszowych klawiszowych śpiewał.
Reaktywacja zespołu nastąpiła bez Roberta Milewskiego, który na stałe osiadł w Stanach Zjednoczonych. W składzie kapeli oprócz Macieja Januszko znaleźli się Piotr „Dziki” Chancewicz (ex-Syndia, realizator nagrań, producent) gitara oraz ówczesna sekcja rytmiczna Closterkellera czyli Krzysztof Najman – bas i Piotr "Posejdon" Pawłowski – perkusja.
Mech w tej odsłonie w 2005 roku nagrał płytę pt.: Mech, na której znalazło się kilka utworów oryginalnego Mchu z lat osiemdziesiątych przearanżowanych na mocniejsze, cięższe brzmienie.
Kapela ostro ruszyła z koncertami. Mech supportował m.in. Black Label Society Zakka Wyldea 14 czerwca 2005 roku w warszawskiej Stodole. Byłem na tym koncercie i wtedy mnie nie przekonali do siebie, nie wiem czy przez złe nagłośnienie (BLS też miało z tym problem w pierwszej części koncertu) czy przez to, że niewiele wiedziałem o Dzikim. Wydawało mi się, że gitarzysta Mchu specjalnie cały czas nawiązuje do stylu gry Zakka, „sypiąc” gdzie się da alikwotami bo ten drugi zaraz po nim wyjdzie na scenę i wypada się popisać. Piotr „Dziki” Chancewicz jednak świetnym gitarzystą jest, a to, że gra podobnie do Zakka Wyldea jest raczej związane jest z tym, że obaj panowie wychowali się na takich muzykach jak John Sykes czy Eddie Van Halen. Na albumie ZWO, który właśnie w lutym tego roku miał swoją premierę gra Dzikiego robi niesamowite wrażenie. Gitarą buduje on ścianę, w której poszczególne dźwięki brzmią jednak bardzo selektywnie i z przyjemnością się tego słucha. Doskonałym przykładem mistrzostwa Piotra Chancewicza jest utwór promujący nowe dzieło grupy Mech czyli singiel Twój Morderca, mamy tutaj świetny riff i prawdziwie wyldeowską gitarową jazdę. Całości dopełnia świetna, nowa sekcja rytmiczna: Tomasz "SOOLOO" Solnica - gitara basowa (ex-Armagedon) i Paweł "Rekin" Jurkowski – perkusja (ex-Rootwater). Barry Warry, trzeci na płycie, to kawałek, którego nie powstydziłby się Ozzy Osbourne. Maciej Januszko śpiewając po angielsku z własną, tą samą od lat, manierą wokalną bardzo przypomina Ozzyego i nie jest to zarzut, a moim zdaniem jego atut. Kolejny kawałek pt. Doctor również ze świetnym refrenem i Rekinem niemiłosiernie okładającym swoją perkusję potwierdza to jak dobrze Maciej Januszko czuje się w hadrockowej stylistyce. W połowie płyty otrzymujemy akustyczny utwór Wciąż od nowa – o miłości, z pięknym gitarowym solo. Numer sześć na płycie to Popłoch utwór grupy Mech z 1983 roku, ale przearanżowany na dużo cięższy, o sabbatowym brzmieniu, jak zwykle ze świetnym tekstem. Ciarki na plecach gwarantowane. Po „klasyku” dostajemy najszybszy na płycie Mało Mało(kolejny singiel promujący album), w którym świetnie prezentuje się sekcja rytmiczna. Kolejny G-6 to instrumentalny popis Piotra „Dzikiego” Chancewicza, sześć niesamowitych, różnych solówek na tym samym motywie muzycznym. Po nim francuskojęzyczny, funkowo-rockowy Baise Toi czyli w wolnym tłumaczeniu Pierdol się – już polubiłem ten zaskakujący numer, jak i następne. Panom w ostatnich trzech utworach zdecydowanie zebrało się na satyrę okraszoną muzycznym humorem. Witam Panie to świetnie napisany i zaśpiewany przez Macieja Januszko utwór o Panu co zabawia Panie. Kocie Kocham Cię „dancingowy numer” mniej więcej o tym, że nie ma brzydkich kobiet tylko wina czasem brak (piękne jazzujące solo gitary). Płytę konczy Nosie Breking, coś na kształt parodii grupy Apocalyptica z „ludzką perkusją” we wstępie.
Płyta brzmi bardzo nowocześnie dzięki pomysłowym studyjnym smaczkom np.: wstawkom klawiszowym imitującym różne głosy i odgłosy, odlatującym dźwiękom gitary, przetwarzaniem brzmienia wokalu. W nagraniach wzięło udział wielu znakomitych muzycznych gości m.in. Robert Milewski - klawiszowiec i współzałożyciel grupy Mech.
Na albumie ZWO wszystkiego jest w sam raz – no może jest za krótki, ale w tej chwili jest to najlepszy hardrockowy album w Polsce w tym roku. Teraz trzeba koniecznie wybrać się na koncert.

Oficjalna strona zespołu MECH.

Pierwszy utwór promujący ZWO: Twój Morderca

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Sade Adu - piękna pięćdziesiątka trójka.











Dziś są urodziny Sade. Kobiety pięknej, delikatnej i utalentowanej, której muzyka była i jest dla mnie odskocznią od hardrockowych klimatów w muzyce. Fan gitarowego łojenia musi czasem odpocząć i to własnie Sade od lat jest dla mnie tym swego rodzaju oczysczeniem umysłu.
Sade zacząłem słuchać około roku 1990 od albumu „Stronger Than Pride” (1988), potem sięgnąłem po jej dwa pierwsze albumy „Diamond Life” (1984) i „Promise” (1985), z których brzmienie pozostało chyba jej znakiem rozpoznawczym, aż do tej pory. Na ten niepowtarzalny sound złożyły się: wspaniałe brzmienie saxofonu Stuarta Matthewmana, zawsze wyekspnonowana, wysublimowana linia basu Paula Denmana, wieloletnich współpracowników wokalistki, i oczywiście głos Sade Adu.
W 1992 roku ukazał się album "Love Delux", na którym Sade unowoczesniła brzmienie, nie tracąc nic ze swojej oryginalności. W 2000 roku wokalistka jeszcze odważniej sięgnęła m.in. po samplowane instrumenty na "Lovers Rock" nadal jednak opierając brzmienie o mocną linię basu. Na dziesięć lat Sade zaprzestała nagrywnia nowych płyt. Powróciła 8 lutego 2010 roku albumem "Soldier of Love". Sade wychowana na muzyce Raya Charlesa, Niny Simone, Arethy Franklin i Billie Holiday nie mogła nagrać złej płyty. Spółka kompozytorska Adu, Matthewman, Hale, Denman pokazała, że nie jest to wymuszony powrót artystki, ale potrzeba podzielenia się nowymi wspaniałymi kompozycjami, teraz wzbogaconymi o linie mocnych, wręcz rockowych gitar w tle. Wypadło to znakomicie. W 2011 roku w Polsce płyta uzyskała status diamentowej. Liczę, że Sade uda się nagrać bez specjalnej presji jeszcze kilka płyt. Ona nie musi się z nikim scigać, jest jedyna w swoim rodzaju. Sto lat Sade Adu.










Sade band, od lewej: Paul Denman, Sade Adu, Stuart Matthewman i Andrew Hale.

Nothing Can Come Between Us - trzeci utwór na płycie "Stronger Than Pride"


Turn My Back On You - piąty utwór na płycie "Stronger Than Pride" - moje ulubione wideo do ulubionego kawałka.


The Sweetest Taboo - drugi utwór na płycie "Promise"


Soldier of Love - drugi utwór na płycie pod tym samym tytułem

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Mój TOPTEN najlepszych płyt roku 2011!!!



































Mijający rok był szczególnie łasakwy dla moich muzycznych upodobań związanych z finezyjnym, ale i mocnym rockowym graniem. Rok 2011 to najlepszy album Foo Fighters "Wasting Light", który zawładnął moją głową (i odtwarzaczem) w pierwszej połowie roku. W maju światło dzienne ujrzał, początkowo mający być solowym projektem Roberta Ltzy Friedricha, album "Luxtorpeda" i zakręcił wszystkim w głowach na całe lato. Lokomotywą, która napędziła Luxtorpedzie popularność był utwór pt. "Autystyczny", który juz 32 tygodnie znajduje się w czołówce zestawienia Listy Przebojów Trójki. Druga połowa roku to przede wszystkim prawie niezauważony, bardzo dobry, powrót grupy Screaming Trees płytą "Last Words: The Final Recordings"(sierpień 2011). Szkoda, że płyta Marka Lanegnana i kolegów przepadła gdzieś w rozgłośniach. Słuchałem jej na okrągło, aż do dnia 18 października, dnia premery długo oczekiwanej płyty Jane's Addiction "The Great Escape Artist". Almum Jane's to dla mnie dzieło międzygalaktyczne, genialne i w pełni skończone, niczego na nim nie jest zbyt wiele, niczego na nim nie brakuje (tutaj moja recenzja). Poniżej cała dziesiątka najważniejszych dla mnie albumów minionego roku.

1. Jane's Addiction - The Great Escape Artist
2. Luxtorpeda - Luxtorpeda
3. Foo Fighters - Wasting Light
4. OME - Tomek Beksiński
5. Beth Hart & Joe Bonamassa - Don't Explaine
6. Blackfield - Welcome To My DNA
7. Screaming Trees - Last Words: The Final Recordings.
8. Mastodon - The Hunter
9. Julia Marcell - June
10. Opeth - Heritage