poniedziałek, 21 lipca 2008

Koncert Black Label Society - 14.06.2005 - Stodoła - Wawa


Koncertu Zakk-a Wylde-a w Polsce wypatrywałem już od dawna i bardzo mnie ucieszyła informacja, że przyjedzie do Nas ze swoim zespołem BLS. Moją uwagę Zakk zwrocił swoją ekspresyjną grą już na płycie Ozzy-ego Osebourne-a "No Rest for the Wicked" z 1989 roku.
Zaś z płyt Black Label Society upodobalem sobie najbardziej "1919 Eternal" z 2002 r. i "Blessed Hellride" z 2003 r.

Do Warszawy Zakk przyjechał promować album "Mafia".


Intro ze ścieżki dźwiękowej "Ojca chrzestnego" i zaczęło się... Trochę kłopotów mialem z rozpoznaniem pierwszych utworów - dźwiekowiec chyba nawalił, ale ciary chodziły mi po plecach mając na wyciągnięcie ręki, moim zdaniem, mistrza hard-rockowej gitary. Po secie ciężkich i drapieżnych utworów z "Mafii" oraz najlepszych kawałków "Blessed Hellride" i "1919 Eternal" przyszedł czas na akustyczny minirecital Zakk-a zakończony odspiewanym z publicznością "Mama I'm Coming Home". Potem do Wylde-a dołączyli pozostali muzycy i o dziwo zdecydowanie poprawiło się brzmienie - może dźwiękowiec dostał wpiernicz, nie wiem ;-) - dalej więc było niesamowicie ostro i ciężko, niesamowity koncert. Niesamowite przyjęcie przez publikę. Nie było bisów, ale nikt nie protestował. Koncert byl długi, szkoda tylko, że do Zakk-a na chwilę nie udało mi się dostać po koncercie.
Tak wyglądała scena i zespół w Wawie w Stodole - live 2005!

niedziela, 20 lipca 2008

Koncerty: BAD BRAINS 28.04.1994 - Stodoła - Wawa



Na ten koncert pojechałem bardzo spontanicznie, namówiony przez mojego przyjaciela Jarass-a ;-). Rok 1994 był i pozostanie w mojej pamięci jako najbardziej obfity w doświadczenia muzyczne. Był to okres kulminacyjny w rozwoju kapeli, w której grałem na basie oraz rok w którym wyszło najwięcej ważnych dla mnie płyt, ktorych slucham do dziś.

Przed Brains-ami zagrali: Będzie Dobrze i HOUK. Bad Brains rozpoczęli od tytułowego utworu z nowej wtedy płyty RISE. Koncert był znakomity od początku do końca, czdowe numery mieszały się z reggaeowymi. Super brzmienie bardzo, bardzo "niskiego" basu. Od dnia tego koncertu zacząłem częściej słuchać amerykanów.

Rise Up rok wcześniej  na Reading Festival (1993).

Koncertowe Jasia przygody



Swoje spotkania z muzyką na żywo rozpocząłem od koncertu Lady Pank gdzieś na początku lat osiemdziesiątych w moim Węgrowie, w którym mieszkałem do 1996 roku.
Był to pierwszy biletowany koncert na jakim byłem. Lady Pank było wtedy na fali, ale na koncercie było jedynie pół sali ludzi w lokalnym MDK-u.
Na mnie największe wrażenie zrobił wtedy Janusz Panasewicz i Paweł Mścisławski (był to początek mojej fascynacji gitarą basową).

Później już w Lublinie w hali MOSiR byłem na Czerwonych Gitarach (jeszcze z Sewerynem Krajewskim-świetny kompozytor). Zabrała mnie na ten koncert jedna z moich ciotek. Koncert był ok, świetnie bawiło się na nim pokolenie lat pięćdzieciątych.
To były pierwsze doświadczenia z muzyką na żywo, ale potem nastąpiły kolejne - bardziej świadome wybory i niesamowite przeżycia.

mad abaut music na myspace


Założyłem swój profil na myspace - jest to miejsce, w którym znaleźć można wielu artystów, wykoawców wartych szczególnej uwagi, a znajdujących się poza głównym, powszechnie znanym nurtem. Zapraszam do odwiedzenia moich znajomych.
http://www.myspace.com/madabautmusic

czwartek, 15 maja 2008

środa, 19 marca 2008

Zaczynamy - witam i pozdrawiam!

Mieszkam w mieście, które nie jest może moim spełnieniem marzeń, ale mam wspaniałą rodzinkę i ona mi rekompensuje to,
że żyjemy własnie tutaj, własnie w Polsce.
Staram się uczyć doceniać to co mam.